Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eveline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eveline. Pokaż wszystkie posty

31 sierpnia 2016

Pomadka matowa Velvet Matt Eveline

Matowe pomadki w płynie można już spotkać w każdej drogerii w Polsce. Prawie każda firma kosmetyczna w swojej szafie posiada ten produkt. Eveline również wprowadziło do swojego asortymentu tę perełkę. Ja posiadam odcień 411 i bardzo mi odpowiada, gdyż uwielbiam mocne kolory. Jestem bardzo ciekawa jak prezentują się odcienie 413 oraz 415 :)
Nie okłamujmy się, ale szał na matowe produkty do ust w obecnym czasie jest bardzo duży. Wiązałam wielkie nadzieje z tym, iż Eveline wprowadziło coś, co będzie hitem. Konsystencja nie jest gęsta, produkt muszę nałożyć dwa razy, gdyż przy pierwszym razie widzę prześwity. Matowa pomadka rozprowadza się bez zarzutu, produkt nie wychodzi poza kontur ust. Kolor dla mnie idealny, intensywny, mocny. Matowa pomadka nie lepi się na ustach, mam wręcz wrażenie, że daje uczucie wygładzenia i aksamitności.
Na ustach efekt matu lekki jest, ale niestety nie jest to prawdziwy mat. Pomadka matowa posiada w sobie delikatne, satynowe wykończenie. Widać to dokładnie na poniższym zdjęciu. Nie wysusza i nie zauważyłam, aby podkreślała suche skórki. Wżera się w usta i trwałość jest na prawdę świetna...gdy nic nie jemy. Matowa pomadka po kilku godzinach zjada się ze środka ust. Prezentuje się to nieestetycznie, gdyż pozostaje nam jedynie kontur.
Szczerze powiedziawszy, polubiłam się z nią i towarzyszy mi w ostatnim czasie każdego dnia. Podoba mi się taki "pół-mat" i na pewno kupię inne kolory. <3
-------------
Zapraszam na www.eveline.eu ! <3
-------------
Bądź ze mną na FanPage Brylantina oraz Instagram-ie! <3

30 sierpnia 2016

Ekspresowy krem do twarzy pod prysznic 2w1 Eveline

Kto by nie chciał demakijażu twarzy w 2 minuty? Eveline przychodzi do nas z innowacyjnym produktem, który powinien nam zaoszczędzić czas w łazience. Jest to ekspresowy krem do twarzy pod prysznic. 2w1, mleczko oczyszczające oraz krem odżywczy. Brzmi zachęcająco. Ja posiadam wersję dla cery normalnej i wrażliwej, ale istnieje również wersja dla cery suchej i naczynkowej, mieszanej i tłustej, czyli trzy opcje.
Krem do twarzy pod prysznic posiada gęstą, kremową konsystencję, totalny krem. Zapach bardzo przyjemny, delikatny, ale chyba nie jestem w stanie określić konkretnie z czym go porównać. Bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i co najważniejsze śmiało możemy nim myć oczy oraz usta. Nie szczypie i jest niezmiernie delikatny.
Producent zapewnia, że produkt jest idealny do demakijażu twarzy. Krem do twarzy pod prysznic dobrze poradził sobie z oczyszczeniem skóry, ale to nie jest efekt jakiego oczekiwałam. Trzy razy nakładałam produkt na cerę, aby usunąć "w miarę" makijaż po całym dniu. Twarz z daleka wyglądała na oczyszczoną. Niestety, mój płyn micelarny nałożony na wacik ukazał mi prawdę. Krem do twarzy pod prysznic nie oczyścił mojej twarzy dokładnie, więc...gdzie mój oszczędzony czas?
Krem do twarzy nie podrażnił, ani nie uczulił. Nie czułam ściągnięcia skóry, wręcz przeciwnie. Miałam wrażenie, że produkt mocno nawilżył moją cerę, a do tego zmiękczył i wygładził. Przy dłuższym czasie stosowania krem do twarzy może zapchać i wprowadzić do naszego życia małych nieprzyjaciół.
Przyznam szczerze, że wolę mój długi rytuał pielęgnacyjny, poczynając od płynu micelarnego, żelu, toniku oraz kremu nawilżającego, niż szybkiego oczyszczania oraz nawilżenia twarzy pod prysznicem.
--------------
Zapraszam na www.eveline.eu ! <3
-------------
Bądź ze mną na FanPage Brylantina oraz Instagram-ie ! <3

28 sierpnia 2016

Ekspresowy zabieg bankietowy Eveline

Dzisiaj trochę o ekspresowym zabiegu bankietowym Eveline w dwóch krokach. Zapewne większość słyszała o maseczkach bankietowych, a ja ten post przeznaczam osobom, które nie wiedzą w jakim celu ich się używa i w ogóle...po co nam to?
Niezmiernie ciekawi mnie, czy przy większych wyjściach każda kobieta przygotowuje skórę do wykonania makijażu. Kto robi peeling? Kto pije dużo wody tydzień przed ważnym dniem? Kto nawilża swoją skórę? A kto nakłada maseczkę bankietową kilkanaście minut przed nałożeniem makijażu?
Krok 1, czyli peeling posiada konsystencję pod postacią żelu z małymi drobinkami peeling-ującymi. Pachnie dosyć słodko i przyjemnie. Przyznam szczerze, że pozbywanie się suchego naskórka lubię robić dzień przed większym wyjściem, ale na spokojnie można zrobić to w tym samym dniu. Peeling jest bardzo delikatny i nie zrobi nam krzywdy, a świetnie usunie martwy naskórek.

Krok 2 to już nasza maska bankietowa, która sprawi, że nasz makijaż będzie wyglądać dużo lepiej, niż bez niej. Jest podobnej konsystencji co peeling, bezbarwna, żelowa, ale zapach już nie jest ten sam. Mogłabym powiedzieć, że jest bardziej orzeźwiający, świeży.
Maseczka bankietowa ma za zadanie ujędrnić naszą skórę, nawilżyć, wygładzić oraz wyrównywać koloryt. Przy takim przygotowaniu skóry oraz jej nawilżeniu, możemy być pewni, że żaden podkład nie podkreśli nam suchych skórek, a do tego jego trwałość zostanie przedłużona.
Maseczka zdecydowanie spełnia swoje zadania, ale brakuje mi zachowania matu na skórze przez dłuższy czas, a zwłaszcza w upalne dni. A kto lubi świecenie w strefie T?
Skład produktu jest średni, ale uważam, że najcięższe podkłady na większe wyjścia również nie posiadają wspaniałego składu.
Ja używam Revlon-u, który jest dosyć ciężkim i zapychającym produktem, a zwłaszcza wysuszającym. Dlatego warto poświęcić chwilę na peeling oraz nawilżenie. Maseczka bankietowa sprawdzi się rewelacyjnie.
Teraz już wiesz, czego możesz użyć przed większym wyjściem, aby sprawić, że makijaż będzie wyglądać nieziemsko.
----------------
Zapraszam na www.eveline.eu ! <3
--------------
Bądź ze mną na FanPage Brylantina oraz Instagram-ie ! <3

27 sierpnia 2016

Lakiery do paznokci Color Edition Eveline

Jak ja uwielbiam malować paznokcie. Dzisiaj o lakierach do paznokci Color Edition Eveline w kolejności na powyższym zdjęciu nr 97, 100 i 99 :) Kolory totalnie moje. Nude na moich bladych dłoniach wypadają bardzo źle. Preferuję zdecydowanie ciemniejsze odcienie.
Na początku chciałabym przytoczyć lakiery Golden Rose, które dla mnie są nie do zdarcia i wytrzymują na moich paznokciach bardzo długo. Z czasem przekonałam się, iż Eveline to marka, która mocno dorównuje GR. Na samym końcu będziecie mogli ujrzeć porównanie tychże marek.
Pierwszy kolor, to mój ulubieniec o numerze 97. Wydawałoby się, spoglądając na buteleczkę, iż odcień będzie fioletem. Po nałożeniu na paznokcie, jest całkowicie inaczej. Wszystkim rzuca się w oczy czerń, ale nie jest ona do końca czysta. W rzeczywistości, zdecydowanie wpada w odcienie fioletu, ale również brązu w zależności od światła. Czuję, że odnalazłam mój kolor.
nr 97

Kolejnym kolorkiem jest nr 100. Prawdziwa czerwień, rzekłabym idealna czerwień, która nie posiada domieszek innych odcieni. Przepiękna, klasyczna, idealna na większe wyjścia.
nr 100

Ostatni, nr 99. Też czerwień, ale już nie czysta. Posiada dodatek koloru malin, wpadający w róż. Dla mnie bardzo słodki.
nr 99

Lakiery do paznokci Color Edition posiadają większy pędzelek, którym bardzo łatwo maluje się paznokcie. Wystarczą dwie warstwy do pokrycia płytki. Co najważniejsze, lakier bardzo szybko wysycha. Nie tworzy smug, ani nie "napowietrza" się. 
Trwałość, bardzo dobra. U mnie wytrzymuje kilka dni, w zależności od wykonywanych prac. Był taki moment, że lakier wytrzymał 7 dni, ale posiadał lekkie zadrapania przy brzegach. No i z każdym dniem połysk lakieru maleje. Po kilku dniach nie błyszczy się tak pięknie jak przy nałożeniu.
Poniżej przedstawiam zdjęcie paznokci po tygodniu. Palec wskazujący to mój nieszczęśliwiec, nie wiem, czemu tak szybko się zdarł. Nosiłam go również solo i wytrzymał tak samo jak czerwienie. 
Kolorek drugi od lewej to Golden Rose Chic Ice nr . Jak widać nie różni się niczym od lakierów Eveline po tygodniu noszenia. Nie rozstanę się z nimi na dłużej :)
Jeszcze poniżej mój ulubiony kolor ze zdobieniem.
---------------
Zapraszam na www.eveline.eu <3
----------------
Bądź ze mną na FanPage Brylantina oraz Instagram-ie ! <3

25 sierpnia 2016

Intensywnie zmiękczający zabieg kawowy 2w1 Eveline

Czy jestem kawoszem? Nie piję kawy, czyli nie jestem człowiekiem, ani kawoszem, ale ten zapach to mój narkotyk.
Czy da się uzyskać gładkie stopy w dwóch krokach? Przekonałam się o tym jednego, wolnego wieczoru. Totalna chwila dla moich stóp. Czytajcie dalej, bo dzisiaj o intensywnie zmiękczającym zabiegu kawowym 2w1 Eveline.
Opakowanie dzielimy na dwie saszetki. Jedna to kawowy peeling redukujący zrogowacenia, zaś druga to multiodżywcza maska do stóp. Peeling dla większych rezultatów możemy spokojnie nałożyć na suchą skórę. Ja jednak najpierw wymoczyłam stópki w wodzie, a dopiero potem przeszłam do zabiegu. Co tu dużo mówić, pierwsze co zrobiłam to musiałam powąchać produkt, czy oby na pewno pachnie kawą! Pachnie. Słodką kawą.
Kawowy peeling to kremowa konsystencja z dodatkiem prawdziwych rozdrobnionych ziaren kawy w kolorze cappuccino. Magia. Pierwsza część saszetki została zużyta przeze mnie w całości za jednym razem, a szkoda! Skóra po peelingu stała się cudownie gładka, miękka i przyjemna w dotyku. Niestety, produkt za pierwszym razem nie usunie nagniotków, ani brzydkich odcisków. Myślę, że potrzeba kilku zabiegów, aby wypielęgnować zaniedbane stópki. Za to popękane pięty zostały doprowadzone do porządku.
Multiodżywcza maska do stóp troszkę mnie rozczarowała pod względem zapachu. Szczerze? Byłam przygotowana na kolejną woń aromatycznej kawy. A tu trach. Jak to? Czemu nie pachnie kawą? Zapach okazał się totalnie "mentolowy". Konsystencja gęsta i w przeciwieństwie do kawowego peelingu, ta część wystarczyła mi na trzy użycia. Powiem szczerze, że byłam podekscytowana tym, że maska rozprowadzała się na stopach jak masełko. Wchłaniała się dosyć długo, gdyż po godzinie nadal miałam uczucie "lepkich" stóp. Jeżeli ktoś lubi spać w skarpetkach to śmiało polecam nałożyć je po owym zabiegu. Maska nawilżyła oraz zmiękczyła skórę oraz dała uczucie odświeżenia poprzez odczuwalny lekki chłód.
Przyznam szczerze, że taki zabieg mogłabym robić dla moich stóp codziennie, gdybym tylko miała na to czas. Produkt spisał się pod względem moich oczekiwań. Stopy nawet na drugi dzień są świetnie nawilżone i przede wszystkim gładkie. Co do wymagających stóp, na rezultaty będzie trzeba długo poczekać, gdyż przy jednym zabiegu nie uzyskamy satysfakcji.
--------------
Zapraszam na www.eveline.eu ! <3
---------------
Bądź ze mną na FanPage Brylantina oraz Instagram-ie ! <3

20 sierpnia 2016

Całuśna pielęgnacja ust z Eveline

Delikatny peeling oraz olejek do ust to coś, czego potrzebuje każda kobieta w swojej torebce.
Gdy tylko dowiedziałam się o tych nowościach Eveline, wiedziałam, że moje usta czekają rozkoszne chwile. Całuśne chwile.
Delikatny peeling do ust Precious Oils lip Scrub robi wiele dobrego w mojej pielęgnacji ust. Drobinki produktu są tak małe, że zdecydowanie peeling można nazwać delikatnym. Pozostałości produktu usuwamy i cieszymy się całuśnymi ustami bez suchych skórek, wygładzone i nawilżone. Produkt przypomina trochę balsam z małymi drobinkami. 
Pachnie przepięknie malinami. Szkoda, że dodatkowo tak nie smakuje :D Opakowanie nie jest jakieś wyszukane, moim zdaniem bardzo zwyczajne, skłonne do zniszczenia, czyli pęknięcia.
Świetny peeling, który warto włączyć do pielęgnacji ust. Każda z nas wie, że zadbane usta odwdzięczą nam się piękną prezentacją wszelkich szminek nałożonych na nie. Przede wszystkim, kto wie, czy za chwilę nie zdarzy się jakaś wyjątkowa, całuśna chwila !?
Musisz mieć ten peeling.
Po użyciu peelingu, chętnie sięgam po Olejek do ust Cranberry, a on pachnie jeszcze lepiej w porównaniu do peelingu. Totalna żurawina. Widziałam, iż Eveline, w swoim asortymencie posiada również olejek do ust Vanilla. Zapach nieziemski, słodki, a posmak również niczego sobie. Opakowanie jest w formie błyszczyku, co dla mnie jest totalnym ułatwieniem nakładania produktu na usta. Olejek nie pozostawia koloru, jest bezbarwny. Nie lepi się, nie klei. Lubię to.
Podoba mi się to, iż olejek chroni nasze usta przed czynnikami zewnętrznymi, typu wiatr, słońce, mróz i inne. Nawilża cudownie usta, a przy tym regeneruje je. Obietnica producenta odnośnie powiększenia ust jest mocno kusząca, ale niestety, nie spodziewajmy się tego po tym olejku. Na cuda chyba trzeba troszkę poczekać.
Podsumowując, Eveline mocno postarało się wprowadzając do swego asortymentu takowe produkty do pielęgnacji ust. Dzięki peeling-owi oraz olejkowi do ust mogę zadbać o usta na 100%.
Pamiętajmy, nigdy nie wiadomo, kiedy zdarzy się całuśna chwila!
---------------
Zapraszam na www.eveline.eu <3
--------------
Bądź ze mną na FanPage Brylantina oraz Instagram-ie ! <3

10 lipca 2016

Podkład matująco-kryjący Ideal Cover Eveline

Po wielu przeczytanych opiniach na temat podkładu matująco-kryjącego Ideal Cover Eveline, miałam okazję go sprawdzić. Posiadam odcień 202 Pastel i żałuję, że nie trafił mi się odcień 201 Ivory. Czy idealny, najlepszy,  cudowny? Przebija Revlon? Sprawdziłam to :)
Konsystencja rzadka, wręcz podkład potrafi spłynąć z dłoni. Produkt niby bezzapachowy, a jednak jakiś delikatny zapach jest wyczuwalny, nie do końca przypadł mi do gustu. Rozprowadza się bez zarzutu. Na początku wydaje się być tłusty i lepki, ale na szczęście po kilku chwilach ładnie zastyga. Świetnie współgra z pudrem, różem, bronzerem. Niestety, odcień podkładu 202 okazał się być dla mnie mocno za ciemny, obawiam się, iż 201 również nie jest przeznaczony dla bladziochów takich jak ja.
Krycie podkładu jest średnie, ale przyznam szczerze, iż ładnie zakrywa krostki, przebarwienia itp. Wadą jest podkreślanie suchych skórek, dlatego należy pielęgnować cerę poprzez peeling i nawilżanie. O dziwo, trzyma się bardzo długi czas. Cały dzień wytrzymał na twarzy bez wytarcia się. Nie było świecenia w strefie T, bardziej nazwałabym to lekkim, zdrowym błyszczeniem się, bardzo naturalnym.
Szczerze? Mogłabym porównać podkład do słynnego Revlon-a. Z taką różnicą, iż Eveline jest o wiele lżejszy i delikatniejszy, lekko słabszy, ale mocno zbliżony do Revlon CS. Nie tworzy ciacha na twarzy.
Podkład jest pół-matowy, krycie średnie, godny uwagi! :) Na promocji w Rossmann-ie można go złapać naprawdę za małe pieniążki, a nawet i bez promocji jest tani.
-----------------------
Zapraszam na www.eveline.eu ! <3
------------------
Bądź ze mną na FanPage Panna Michalina oraz Instagram-ie ! <3

01 lipca 2016

Lakiery do paznokci MiniMax quick dry & long lasting - Kolekcja Wiosna/Lato 2016 Eveline

Dopiero o późnej godzinie wstawiam post, gdyż uczucia wzięły górę z Euro 2016. Ten mecz zdecydowanie był w przewadze Polskiej drużyny i to właśnie Oni, dla mnie są już Mistrzami. Zaszliśmy tak daleko. Następnym razem będziemy pierwszymi. Dosłownie! :)

Przedstawiam Wam serię big brush, lakierów do paznokci MiniMax quick dry&long lasting z kolekcji Wiosna/Lato 2016 w kolorach czerwieni nr 135, różu nr 144, błękitu nr 140, 139 oraz zieleni nr 133 ! Kolory totalnie intensywne, żywe, idealne!

Nr 135
Klasyczna czerwień, błyszczy się jak szalona. Krycie, totalna magia. Myślę, że nie jednej kobiecie, ten czerwony kolor zawróci w głowie. Jest wart uwagi, zdecydowanie.

Nr 144
Piękny, "barbi-owy" róż. Mój ulubiony kolor z tych wszystkich przedstawionych. Również posiada bardzo dobre krycie jak w przypadku czerwieni.

Nr 140
Ten kolorek wpada odrobinę w fiolet, co sprawia, że odcień jest przewspaniały. Na paznokciach prezentuje się rewelacyjnie. Na zdjęciu możecie zwrócić uwagę, na jego słabe krycie. Dwie warstwy to za mało, a szkoda...

Nr 139
Tu już mamy czysto, jaśniutki błękit wpadający w morski. Totalne niebo, ale również posiada bardzo słabe krycie, jak w przypadku powyższego, niebieskiego.

Nr 133
Kto odważyłby się na zielony? Odważny i szalony odcień. Krycie jest średnie, ale odrobinę lepsze od kolorków niebieskich.

Co najważniejsze, pędzelki tych lakierów są grube i krótkie. Świetnie mi się z nimi pracowało. Ba, rzekłabym idealnie. Produkt rozprowadzał się bez zarzutu.
Co do trwałości. U mnie, zadrapania na paznokciach rozpoczęły się przy 5 dniu noszenia. Nie, to nie tak, że siedziałam z dłońmi w górze. Zmywałam, sprzątałam, wszelkie domowe obowiązki. Jestem z tych lakierów do paznokci na prawdę zadowolona. Kolorek rzeczywiście po kilku dniach zbladł, ale nadal prezentował się pięknie.
----------------
Zapraszam na www.eveline.eu ! <3
----------------
Bądź ze mną na FanPage Panna Michalina oraz Instagram-ie! <3

28 czerwca 2016

Maseczka Multimasking - intensywnie nawilżający zabieg rozświetlający Eveline

Powracam na bloga pełną parą. Obiecuję, że teraz będę pisać częściej posty. Jestem już po obronie i od dzisiaj jestem Panią Licencjat! Będzie wiele zmian na blogu, o których mówię już dawno, ale przygotowanie pracy dyplomowej i wszelkie formalności z tym związane, skradły mi kawałek życia.

Przedstawię dzisiaj maseczki z serii Multimasking, czyli intensywnie nawilżający zabieg rozświetlający do cery suchej, zmęczonej, pozbawionej energii marki Eveline. Wydaje mi się, że zaczynam być maseczkoholiczką. Ostatnio bardzo często używam przeróżnych maseczek, a Multimasking została przeze mnie polubiona częściowo za...o tym w dalszej części. :)
Opakowanie Multimasking składa się z dwóch części. Pierwsza przeznaczona jest do części twarzy i jest to maseczka energetyzująca, posiadająca w sobie 24k złoto, kolagen oraz olejek Inca Inchi. Zaś druga maseczka przeciwzmarszczkowa, skierowana jest na okolice oczu, gdzie zawiera w sobie kwas hialuronowy oraz minerały wód termalnych.
Pierwsza maseczka Multimasking, czyli energetyzująca posiada kremową konsystencję oraz kolor biały. Gdy nałożyłam ją na twarz odczuwałam lekkie szczypanie, ale na szczęście nie działo się nic poważniejszego. Po usunięciu maseczki wacikiem nie odczuwałam już dyskomfortu, ale mimo wszystko musiałam przemyć twarz wodą, gdyż czułam "lepkość" skóry. Opakowanie starczy na dwa użycia, a skóra rzeczywiście jest nawilżona i tak jakby minimalnie rozświetlona.Uwielbiam taki efekt, nawilżenie to podstawa mojej cery.
Druga maseczka Multimasking, czyli przeciwzmarszczkowa wyglądała całkowicie inaczej, niż pierwsza. Ta, posiada już żelową konsystencję w kolorze przeźroczystym. Tutaj troszeczkę się rozczarowałam, gdyż liczyłam na lepsze rezultaty, ale czego można oczekiwać po kilku zastosowaniach. Kurze łapki jak były tak nadal istnieją. Cienie jak były, tak nadal prowadzą świetną sielankę pod moimi oczkami. Jedyne co, to maseczka zdecydowanie nawilżyła cienką skórę wokół oczu.
Polubiłam tę maseczkę za intensywne nawilżenie, ale reszta obietnic, niestety nie została spełniona, a szkoda...
------------
Zapraszam na www.eveline.pl ! <3
-------------
Bądź ze mną na FanPage Panna Michalina oraz Instagram-ie! <3

25 czerwca 2016

Lakiery oraz błyszczyk do ust Eveline

Z przyjemnością przedstawiam Wam produkty do ust Eveline, w tym dwa lakiery Lip Lacquer w kolorach przepięknej czerwieni nr 405 oraz brzoskwini nr 400. Do tego błyszczyk Volume Lip Explosion w odcieniu połyskującego różu nr 432 nadający efekt Push-Up. Co do produktu powiększającego usta, nie byłam przekonana, ale za to, pomadki w płynie, gdyż lakierem do ust ich nazwać nie można od samego początku budziły we mnie pokusę. Gama kolorystyczna jest dosyć uboga, jak dla mnie. Tylko sześć kolorków lakierów do ust i kolejne sześć błyszczyków. Z serii pomadek w płynie chodzi za mną jeszcze kolorek 403. Przejdźmy do rzeczy, bo o to w tym chodzi.
Lakiery do ust (Pomadki w płynie)
Opakowanie totalnie identyczne jak w klasycznych błyszczykach do ust. Produkt dobrze rozprowadza się pacynką, aczkolwiek przy nakładaniu koloru czerwieni miałam wrażenie, że nie umiem nałożyć produktu na usta. Była tragedia, ale na szczęście poprawiłam, udało się wyjść z tego z klasą.
Zapach, to właśnie tutaj oznajmiam wszem i wobec, że po prostu muszę powąchać inne kolory z tej serii, no muszę no. Nr 400, w kolorze brzoskwini ewidentnie pachnie...brzoskwinią. Zaś nr 405, czyli soczysta czerwień pachnie...hmm, maliną, wiśnią, coś na pograniczu tych zapachów. Albo coś z moim nosem jest nie tak, albo nie wiem. Dlatego muszę sprawdzić zdecydowanie inne kolory, bo one na pewno nie pachną tak samo.
Tak się zajęłam opakowaniem i zapachem, że ważnej kwestii nie poruszyłam. Z czym kojarzą Wam się lakiery do ust? Ja widzę tint, który zastyga, wysusza, a do tego kolor mocno wżera się w usta. To nie jest to. Tego nie można nazwać lakierem do ust. Dla mnie jest to pomadka w płynie, która zastyga, ale nie na mat. Nie wżera się w usta. Posiada w sobie połysk i do tego nie wysusza ust. Określenie pomadki w płynie pasuje o wiele lepiej. Trwałość można zaliczyć do średniej, w zależności od zjadanych produktów. Po paru godzinach pozostanie na ustach jedynie obwódka koloru. A szkoda, gdyż podoba mi się ten efekt na ustach, sami zobaczcie poniżej.

Nr 405
Nr 400

Błyszczyk do ust z efektem Push-Up
Komu, komu większe usta?
Opakowanie tradycyjne, bez zmian. Zapach dosłownie specyficzny dla tego typu produktów. Jak tylko czuje się ten zapach, od razu wiadomo, że będzie efekt mrowienia ;D
Towarzyszy uczucie lekkiego chłodu oraz mrowienia ust. Nie wiem, czy trzeba to opisywać. Jeżeli ktoś lubi taki efekt, to zdecydowanie może wypróbować produkt. Niestety, nie wyróżnia się swoją trwałością, gdyż przy pierwszym posiłku, produkt znika. Mimo wszystko, kolor bardzo podoba mi się na ustach. Efekt delikatny, dziewczęcy, idealny na lato.

Nr 432

Lakier do ust, który dla mnie jest totalnie pomadką w płynie, pomimo średniej trwałości, przypadł mi do gustu. Nie lepi się, zastyga, pozostawia delikatne lśniące wykończenie.
Błyszczyk nadający efekt Push-Up, nie różni się niczym od tych tradycyjnych błyszczyków, które dają uczucie chłodu i mrowienia, no i niestety, ale w przeciwieństwie do lakierów przeznaczonych do ust, lepi się.
Właśnie, Eveline wprowadziło nowość, pomadkę matową w płynie. Miałam okazję już używać, niedługo będzie na blogu!
----------------
Zapraszam na www.eveline.eu ! <3
------------------
Bądź ze mną na FanPage Panna Michalina oraz Instagram-ie! <3

17 czerwca 2016

Balsam regenerująco-kojący Kwitnąca Wiśnia Eveline

Dzisiaj przedstawię Wam balsam do ciała, który zdecydowanie grzeszy swoim zapachem. Warto zaznaczyć, iż Eveline wprowadziło do swojej oferty balsamy z różnym przeznaczeniem o zapachach: Granat i Figa, Zielona Herbata, Pistacja i Migdał, Imbir i Pomarańcza, a ja posiadam Kwitnącą Wiśnię.
Balsam Kwitnąca Wiśnia ma za zadanie regenerować oraz koić. Posiada w sobie składniki aktywne, takie jak: wyciąg z czereśni, wyciąg z jedwabiu, olejek arganowy i kokosowy i inne.
Zapach totalnie obłędny, słodki, świeży, ale nie utrzymuje się zbyt długo. Konsystencja robi wrażenie, jest lekka i nie jest do końca mocno gęsta. Totalnie rozpływa się w dłoniach. Wchłania się momentalnie, nie pozostawiając tłustej, ani lepkiej warstwy. Skóra staje się gładka, miękka i przyjemna w dotyku. Opakowanie jest na tyle elastyczne, że nie musimy się siłować z wyciskaniem produktu. Ta szata graficzna jest idealna.
Balsam nie podrażnił, ani nie uczulił. Produkty Eveline z każdym krokiem w ich poznanie, zadziwiają mnie. Mogę śmiało uznać, iż produkt pomaga w regeneracji skóry. Jeżeli opalimy się na "czerwono" w okresie letnim, to mogę Wam zagwarantować, iż ten balsam ukoi owe podrażnienie i nie pozwoli na to, aby naskórek brzydko się złuszczał. Co do podrażnień po goleniu, również sprawdzi się idealnie!
Na lato, jest to rewelacyjny balsam ze względu na lekką konsystencję oraz szybkie wchłanianie się bez powstawania "filmu" na skórze. Obietnicę producenta odnośnie maksymalnego poziomu nawilżenia utrzymującego się do 24h przyjęłabym z przymrużeniem oka. Mimo wszystko, zostanę przy nim na dłużej, gdyż przy mojej jasnej cerze, opalanie na czerwono jest na porządku dziennym w okresie wakacyjnym.
----------
Zapraszam na www.eveline.pl <3
----------
Bądź ze mną na FanPage Panna Michalina oraz Instagram-ie! <3