Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty

31 października 2020

Całodniowy krem NAWADNIAJĄCY – rokitnik | UZDROVISCO

Hej!

Dzisiaj o marce i produkcie, na który warto zwrócić uwagę. UZDROVISCO skupia się na kosmetykach naturalnych opartych na selektywnych, starannie dobranych ekstraktach roślinnych w wysokich dawkach. Wyizolowanych. Naturalnych. Certyfikowanych. To totalnie roślinna i biologicznie aktywna pielęgnacja. Kosmetyki marki UZDROVISCO tworzone są w oparciu o naturalne dobre zasady, m.in. ekstrakty przygotowywane, jak do leków ziołowych, 100% dawki naturalnych składników aktywnych, opatentowana technologia fitodozująca (transportuje składniki roślinne na trudny do osiągnięcia poziom warstwy komórek naskórka i głębiej! Dzięki genialnym fitonośnikom AL i BL wędrującym łatwo w głąb skóry produkty działają na dłużej i skuteczniej.)

W tym wpisie opowiem Wam trochę o fitoceutyku, czyli całodniowym kremie nawadniającym - rokitnik. Fitoceutyki to nic innego, jak aktywne związki biologiczne występujące w roślinach. Mają one za zadanie chronić, wzmacniać, odżywiać, zapobiegać działaniu wolnych rodników oraz działać przeciwzapalnie. Mówiąc jeszcze prościej, fitoceutyk stworzony jest dla każdej kobiety, która stawia na składniki naturalne, miękkość, gładkość, a przede wszystkim zależy jej na odpowiednim poziomie nawodnienia. 

Przejdźmy do przedstawienia wartościowych składników. Krem posiada m. in. kwas hialuronowy, ekstrakt z rokitnika (100% zalecanej dawki), który działa głęboko i pozytywnie wpływa na gęstość i jędrność skóry. Ponadto, w produkcie znajdziemy mikroalgi (100% zalecanej dawki), które silnie i wielopoziomowo nawilżają. Trehalozę (100 działającej dawki) - wzmacniającą barierę naskórka oraz pobudzającą proces sprzątania komórkowego, przedłużając życie komórek. Nie zabrakło również również skwalanu, masło Shea i innych.
Krem posiada lekką konsystencję, która wchłania się w mgnieniu oka. Nie pozostawia żadnego nieprzyjemnego tłustego filmu. Na początku miałam mieszane uczucia co do efektów stosowania. Spodziewałam się natychmiastowego efektu WOW, a zaskoczył mnie wysyp niespodzianek podczas działania kremu. Prawdopodobnie to nie był czas dla mnie, gdyż niedoskonałości przestały mnie męczyć w miarę upływu czasu. Skóra zdecydowanie była nawilżona, wygładzona, miękka i delikatna w dotyku. Wygląd zyskał na efekcie zdrowej skóry. Produkt współgra z podkładami, więc jako baza pod makijaż jest idealny. Działanie na wielki plus. Ponadto, krem posiada dosyć wyraźny zapach, który niektórych może drażnić. Mi osobiście nie przeszkadza.

_________

Bądź ze mną na Instagram-ie @brylantina ! <3

26 października 2019

Mydło siarkowe SULPHUR na niedoskonałości skóry twarzy | MOHANI

Cześć!
Osoby, które czytają mojego bloga orientują się, iż posiadam normalną skórę, przetłuszczającą się delikatnie w strefie T. Nie mam problemu z większymi niedoskonałościami, aczkolwiek lubią się pojawić raz na jakiś czas. W tych momentach najczęściej sięgam po żele punktowe, olejek z drzewa herbacianego, ale przede wszystkim zawsze myję skórę twarzy mydłem siarkowym, które również można zastosować na ciało. 
Moje pierwsze mydło siarkowe pochodziło od marki Mohani i w zasadzie do dnia dzisiejszego się go trzymam, ponieważ na moje niedoskonałości rzeczywiście działa. Pomimo, iż jest to naturalny produkt stworzony dla skóry tłustej, problematycznej i trądzikowej to w przypadku moich małych niedoskonałości również dobrze się sprawdza. 
Pierwiastek siarki jest określany jako makroelement na piękną cerę, włosy i paznokcie - definiowany jako "pierwiastek piękności".  Wyróżnia się wyjątkowymi właściwościami antybakteryjnymi oraz przeciwgrzybicznymi. Dodatkowo, wspomaga proces regeneracji naskórka, łagodzi stany zapalne oraz reguluje nadmierne wydzielanie sebum.
Cena takiego mydełka to około 10 zł, jest wydajne i  starcza nam na bardzo długi czas. Produkt pieni się na gęstą pianę Stosując je raz na jakiś czas w razie potrzeby - tak jak w moim przypadku na spokojnie można je podzielić na kilka części i podarować komuś w celu przetestowania. Ważne jest, aby tym mydłem nie myć skóry twarzy codziennie, rano i wieczorem. To sprawi, iż stan naszej skóry się pogorszy - będzie sucha i ściągnięta. Kolejną kwestią jest konieczność nawilżenia skóry po zastosowaniu mydełka, bo tak jak wspomniałam powyżej, skóra staje się przesuszona, gdyż produkt działa wysuszająco na niedoskonałości. Co do zapachu, to jest on specyficzny i nie każdemu może przypaść do gustu - delikatnie ostry, coś w porównaniu do zapachu zapałek.
Przechodząc do pozytywnych kwestii stosowania mydła siarkowego należy wspomnieć o tym, iż kosmetyk w zupełności oczyszcza skórę, łagodzi stany zapalne w tym zaczerwienienia, a co najważniejsze - zmniejsza widoczność niespodzianek i zapobiega powstawaniu nowych. Produkt gorzej radzi sobie z tymi podskórnymi wrogami. Jeżeli ktoś posiada problem z wypryskami na ramionach, plecach, czy dekolcie to również powinien wypróbować ten produkt w celu zminimalizowania tego problemu.
Ważne jest, aby nie przesadzić z ilością, ponieważ nasza skóra będzie bronić się przed wysuszeniem, a tego efektem będzie nadmierne wydzielanie sebum.
Poniżej przedstawiam Wam skład:
Podsumowując, uważam, że warto zwrócić uwagę na ten produkt. Nasza skóra nie stanie się idealnie gładka, bez żadnych doskonałości. Mydełko po prostu zminimalizuje stany zapalne, wysuszy je i wspomoże gojenie się ranek. Ważne, aby nie stosować go codziennie i przy każdym użyciu sięgać po mocno nawilżające produkty do twarzy. :)
______________
Bądź ze mną na Instagram-ie @brylantina ! <3

10 sierpnia 2019

Pielęgnacja skóry wrażliwej i atopowej | SOLVERX

Witajcie!
Dzisiaj przychodzę do Was z rewelacyjnymi produktami do pielęgnacji skóry twarzy marki SOLVERX, które otrzymałam do przetestowania. Zaznaczę, iż moja opinia jest w zupełności szczera. 
Marka SOLVERX posiada w swoim asortymencie dermokosmetyki apteczne z wyjątkowymi składami oraz delikatną formułą, która zapewni komfort skórze wrażliwej oraz atopowej, w tym skórze nadwrażliwej, z problemami naczynkowymi, problemami alergii oraz z atopowym zapaleniem skóry.

SOLVERX w ofercie posiada dwa kremy do twarzy: do skóry atopowej oraz do skóry wrażliwej przeznaczony dla kobiet. Na początku miałam zamiar przetestować tylko wersję różową - dla skóry wrażliwej, gdyż uznałam, że bardziej przyda się mojej skórze, a jak się okazało - nie mogłam się również powstrzymać przed wypróbowaniem wersji błękitnej. Jeden sprawdził się na dzień, a drugi na noc. Dwa produkty mają bardzo podobne działanie, a jednak różnią się składami oraz efektami.
Zarówno krem do skóry atopowej, jak i krem do skóry wrażliwej dbają o natłuszczenie skóry.

KREM DO SKÓRY ATOPOWEJ zawiera kompleks składników, które odpowiadają za natłuszczenie skóry oraz odbudowanie płaszczu hydrolipidowego. Tymi składnikami są: olej z czarnuszki, jojoba, słonecznikowy, oliwa z oliwek oraz masło shea. W składzie nie brakuje również kwasu laktobionowego oraz kwasu glicyzynowego, które zapewniają odpowiednie nawilżenie, łagodzą podrażnienia i stany zapalne skóry. Nie brakuje alantoiny oraz pantenolu, co sprawia, iż krem jest silnie nawilżający i kojący.

Produkt nie posiada żadnego zapachu. Konsystencja jest gęsta i tłusta, co sprawia, iż po zaaplikowaniu można wyczuwać tłustą warstwę - delikatny film na skórze. Nie uważam, że nadawałby się na dzień dla skóry normalnej - jest po prostu zbyt ciężki i treściwy. Dla skóry atopowej byłby idealny. Ja stosuję go przeważnie na noc, aby pozwolić na odżywienie, nawilżenie oraz regenerację mojej skóry. Wtedy sprawdza się rewelacyjnie!
Krem nie podrażnił, ani nie uczulił.
Zaś w KREMIE DO SKÓRY WRAŻLIWEJ Sensitive Skin Woman Face Cream za natłuszczenie oraz wzmocnienie płaszczu hydrolipidowego odpowiada olej z wiesiołka, olej lniany, olej słonecznikowy oraz oliwa z oliwek. Ekstrakt z krwawnika i lukrecji oraz kwas laktobionowy zapewnia regenerację, nawilżenie oraz łagodzenie podrażnień. Dodatkowo, jest alantoina, pantenol, masło shea oraz witamina E.

W porównaniu do kremu do skóry atopowej, ten produkt jest zdecydowanie lżejszy oraz nieobciążający pomimo gęstej konsystencji i odpowiednio się wchłania. Nie pozostawia tłustego filmu na twarzy.
Dodatkowo wyczuwalny jest delikatny słodki zapach, który mogę uznać za przyjemny i w żaden sposób niedrażniący. Po zaaplikowaniu czuć nawilżenie oraz ukojenie suchej skóry. Cera zostaje wygładzona oraz zmiękczona. Ponadto, krem idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż!
Jest to zdecydowanie mój ulubieniec na co dzień.
Podsumowując, oba produkty są warte uwagi. Jeżeli macie problem z suchą, podrażnioną i wymagającą skórą to uważam, że te kremy pomogą Wam w walce z przesuszeniem oraz nadadzą ulgę. Często po użyciu oczyszczającego żelu do twarzy odczuwam mocne nieprzyjemne ściągnięcie skóry - po zastosowaniu tych kremów, niekomfortowe uczucie znika od razu po nałożeniu.
Skusiłam Was? :)
_________
Bądź ze mną na Instagram-ie @brylantina ! <3

08 sierpnia 2019

Kosmetyki na WAKACJE | Ochrona przeciwsłoneczna i makijaż | Bioderma

Wakacje trwają w najlepsze, zatem dzisiaj chciałabym poruszyć temat m.in. niesamowicie istotnej ochrony przeciwsłonecznej. Nadal trwa moda na piękną i "zdrową" opaleniznę. Tylko czy opaleniznę można nazwać zdrową, skoro jest ona efektem ochronnym naszego organizmu. Należy zachować zdrowy rozsądek i zwrócić uwagę, iż dłuższe przebywanie na Słońcu, bez żadnej ochrony przeciwsłonecznej może doprowadzić do nieprzyjemnych poparzeń oraz chorób skórnych. Dodatkowo, przy częstym nadmiernym opalaniu, nasza skóra narażona jest na szybsze starzenie się. Ważna i zalecana w tym wszystkim jest ochrona przeciwsłoneczna oraz stosowanie wysokich filtrów SPF.
Pragnę przedstawić Wam dwa produkty - podkład mineralny oraz płyn micelarny marki Bioderma, które są wysoko powiązane z wakacjami i ekspozycją na Słońce. Co prawda, nie polecam noszenia makijażu latem, ale wiem, iż są takie osoby, które nadzwyczajnie nie czują się komfortowo bez makijażu. Zatem, mam dla Was leciutki i delikatny podkład z wysoką ochroną SPF, a dodatkowo coś do dobrego oczyszczania twarzy. Czytajcie dalej! :)
Na sam początek ochronny podkład mineralny z efektem NUDE Photoderm NUDE Touch SPF 50+ przeznaczony w szczególności dla skóry tłustej i mieszanej z tendencją do błyszczenia się. Produkt posiada bardzo wysoką fotoprotekcję mineralną UVA/UVB dzięki patentowi Cellular Bioprotection SPF 50+. Ma w sobie naturalne filtry mineralne.
Podkład występuje w trzech wersjach kolorystycznych: bardzo jasny, jasny oraz ciemny. Ja posiadam odcień bardzo jasny, który dla takiego bladziocha jak ja jest minimalnie nieodpowiedni, gdyż przebijają żółto-pomarańczowe pigmenty. Przy wykonturowaniu i przypudrowaniu jest w miarę w porządku. 
Producent zapewnia, iż podkład pomoże w uzyskaniu naturalnego wyglądu, wyrówna koloryt, ochroni przed promieniowaniem słonecznym, a ponadto zminimalizuje błyszczenie przez 8 godzin oraz zredukuje niedoskonałości w 21 dni dzięki połączeniu Patent Fluidactiv z Lipoglicyną!

Aby użyć podkładu należy nim mocno wstrząsnąć, aby całość formuły połączyć ze sobą. Konsystencja jest delikatna i rzadka - lejąca jak woda, co nie zdarza się przy produktach z SPF50+. Nie jest w żaden sposób tłusta i ciężka! Taka konsystencja sprawia, iż podkład jest mało wydajny, trudno rozprowadza się go palcami, a gąbeczka potrafi wchłonąć sporą ilość produktu. Mimo wszystko, nie tworzy smug i ładnie prezentuje się na skórze. Delikatność podkładu oznacza również lekkie krycie - nie poradzi sobie z większymi przebarwieniami, ani wypryskami, ale w zupełności ładnie wyrówna koloryt. Producent zapewnia matowe i pudrowe wykończenie, aczkolwiek nie uważam, że podkład zastyga do matu, bardziej jest to delikatnie rozświetlający efekt. Co najważniejsze, jest bezzapachowy i totalnie nie czuć go na skórze!
Po kilku godzinach przypudrowany podkład wygląda na prawdę przyzwoicie, delikatnie się wyświeca, ale nie migruje i odrobinę potrzebuje poprawek. Nie zauważyłam redukcji niedoskonałości tak jak obiecuje producent.
Uważam, że mineralny podkład z efektem NUDE marki Bioderma jest godny polecenia, ponieważ produkt wyróżnia się wysokim filtrem SPF50+, którego inne podkłady nie posiadają. Do tego niesamowicie lekka konsystencja. Makijaż i wysoka ochrona przeciwsłoneczna w jednym - to nie zdarza się zbyt często.
Po całym dniu w makijażu nie powinniśmy zapominać o dokładnym wieczornym oczyszczaniu naszej skóry twarzy. Nie, zmęczenie nie jest usprawiedliwieniem. Skóra w trakcie snu powinna oddychać i regenerować się, a makijaż w tym nie pomoże. Nawilżający płyn micelarny do oczyszczania twarzy i zmywania makijażu Hydrobio H2O przeznaczony dla skóry odwodnionej, wrażliwej, pozbawionej blasku sprawdza się również na skórze po ekspozycji na słońce, zatem na wakacje produkt jak znalazł - posiada również małą pojemność.
Producent obiecuje, iż płyn skutecznie oczyszcza i w sposób delikatny usuwa nawet wodoodporny makijaż nie zaburzając równowagi skóry. Koi, nawilża oraz odświeża.

Płyn micelarny dobrze oczyszcza skórę twarzy oraz odpowiednio radzi sobie z wodoodpornym makijażem, aczkolwiek może mieć problem z wymywaniem resztek tuszu znajdującego się pomiędzy rzęsami. W tej kwestii zawsze z pomocą rusza mi mini GLOV. :D
Nie ma tendencji do pozostawiania tłustej, czy lepkiej warstwy na skórze. Producent zapewnia, że nie ma potrzeby spłukiwania produktu, ale ja zawsze po zastosowaniu płynu micelarnego sięgam po żel do twarzy. Zauważyłam również, iż płyn nawilża cerę nie zapychając jej. Nie podrażnił i nie uczulił.
Podsumowując, produkty do oczyszczania twarzy marki Bioderma zawsze przypadały mi do gustu. Płyn micelarny nie powoduje ściągnięcia cery, a do tego nawilża i dobrze oczyszcza. Podkład mineralny to rzadki produkt na rynku jeżeli chodzi o ochronę SPF 50+ oraz lekką formułę. Często kremy z wysokim filtrem przeszkadzały mi na skórze, czułam się ciężko i niekomfortowo. Podkładu mineralnego Bioderma nie czuć w ogóle na skórze. Nie jest trwały i nie jest kryjący, ale wybaczam te kwestie za lekkość i wysoki filtr.
Znacie te produkty? :)
Stosujecie ochronę przeciwsłoneczną? :)
___________
Bądź ze mną na Instagram-ie @brylantina ! <3

06 sierpnia 2019

Kolagenowy żel do mycia twarzy i kolagenowa maska | Trójwymiarowy kwas hialuronowy | Collagen Forte - MesoBOOST

Cześć!
Ostatnio mam wrażenie, iż czas biegnie w moim codziennym życiu za szybko. Pędzi w taki sposób, że dzień mija mi w mgnieniu oka. To wszystko sprowadza się do tego, iż mam za mało czasu na oderwanie się od rzeczywistości, ale za to na pielęgnację skóry twarzy zawsze znajdę czas. Po prostu, są rzeczy ważne i ważniejsze. :D
Oczyszczanie i nawilżanie to moje codzienne czynności bez których nie położę się spać. Nadal czuję się młodo, ale czasu nie oszukam, gdyż ubytki kolagenu już są, a pierwsze zmarszczki mimiczne pojawiają się już około 25 - 30 roku życia. Posiadając tę wiedzę na co dzień sięgam po nawilżające i przeciwzmarszczkowe produkty do pielęgnacji twarzy.
W związku z tym dzisiaj będzie o pielęgnacji i o mało rozpowszechnionej marce mesoBOOST. Marka przeznaczona jest w szczególności dla gabinetów medycyny estetycznej, gabinetów kosmetycznych oraz SPA. Nie uważacie, że ten fakt brzmi ekskluzywnie i profesjonalnie?

Przybliżając Wam markę mesoBOOST oraz ich serię Collagen Forte mogę zaznaczyć iż ta seria powstała z myślą o pielęgnacji skóry ze zmarszczkami, przebarwieniami oraz popękanymi naczynkami.
Całość marki związana jest z intencją stałego doskonalenia oraz dążeniem do skuteczności terapii przeciwstarzeniowych, które mają za zadanie dynamicznie poprawiać stan skóry, redukować zmarszczki, przywracać gęstość oraz jędrność skóry. 
Podstawą serii Collagen Forte jest trójwymiarowy kwas hialuronowy, 10% formuła kolagenu oraz składniki aktywne odpowiedzialne za utrzymanie młodego wyglądu skóry.
A skoro mowa o kolagenie to na początek kolagenowy żel do mycia twarzy z serii Collagen Forte MesoBOOST z 10% formułą kolagenu i składników aktywnych, przeznaczony do każdego rodzaju skóry.
Producent zapewnia, iż żel doskonale usuwa makijaż, łagodzi podrażnienia pozostawiając skórę gładką, czystą i świeżą. Ponadto, ma za zadanie pobudzać procesy regeneracyjne oraz zapewniać odżywienie i nawilżenie.

Produkt posiada żelową konsystencję, która w trakcie użycia tworzy przyjemną, delikatną piankę. Charakteryzuje się intensywnym kwiatowym zapachem, co może niektórym osobom nie odpowiadać. Jestem zadowolona z dobrego oczyszczania, ale nie zgodzę się z tym, iż produkt nadaje się do usunięcia makijażu, a tym bardziej do makijażu oczu, ponieważ żel jest skłonny do szczypania. Po użyciu skóra jest delikatnie napięta oraz wyczuwalne jest ściągnięcie, przez co obowiązkowe jest nawilżenie. Ponadto, nie podrażnia i nie uczula. :)
Kolejnym kolagenowym produktem jest maska do twarzy, również z serii Collagen Forte marki MesoBOOST zawierająca 10% formułę kolagenu i składniki aktywne przeznaczona do każdego rodzaju cery. 
Producent rekomenduje użycie produktu po zabiegu ujędrniającym oraz zaznacza, iż produkt ma za zadanie silnie odżywiać i nawilżać skórę, wygładzać oraz redukować zmarszczki.

 Maska o gęstej konsystencji zachowuje się jak mocno nawilżający krem, który po kilku minutach posiada zdolność szybkiego wchłaniania się. Pozostałości można usunąć poprzez zmycie. Wygodna pompka ułatwia nałożenie odpowiedniej ilości produktu. Po użyciu skóra rzeczywiście staje się nawilżona oraz gładka w dotyku, a kwiatowy zapach jest zdecydowanie delikatniejszy w porównaniu do żelu do mycia twarzy. Nie zauważyłam redukcji zmarszczek.
Ponadto, cieszy mnie zawartość masła shea oraz oleju kokosowego w składzie, zaś parafina sieje pewne obawy, czy oby na pewno produkt nie będzie zapychać. W moim przypadku nie zauważyłam zapchania, ani podrażnienia.
Produkty MesoBOOST z serii Collagen Forte sprawdziły się odpowiednio na mojej skórze. Problemem może być cena, gdyż jest ona dosyć wysoka w przypadku tych kosmetyków.
Znacie te produkty? Macie swoje ulubione kosmetyki przeciwzmarszczkowe? :)
___________
Bądź ze mną na Instagram-ie @brylantina ! <3

16 lipca 2019

Kokosowa linia pielęgnacyjna Botanical Flow | Delia Cosmetics

Witajcie!
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić nową kokosową linię pielęgnacyjną Botanical Flow marki Delia Cosmetics. Jest to linia dla osób, które w pewnym stopniu poczuły FLOW do naturalnej pielęgnacji, bądź chcą je poczuć. Cała linia Botanical Flow posiada 11 produktów przeznaczonych do oczyszczania twarzy, kremów, serum, maseczek - składających się w 95% ze składników pochodzenia naturalnego. Pozostałe 5% zapewnia trwałość i bezpieczeństwo podczas użytkowania. Linia obdarowuje tym, co otrzymała w prezencie od świata, czyli m. in. wyciągami z roślin i owoców.
Dzisiaj zaprezentuję Wam wodę micelarną, mgiełkę tonizującą, nawilżający krem na dzień i na noc oraz maseczkę z zielona glinką i olejkiem kokosowym.
Produkty dostępne są w Drogeriach Rossmann.
Moją pielęgnację rozpoczynam od dokładnego usunięcia wszelkich zanieczyszczeń, w tym makijażu jeżeli go posiadam. W tym celu w ostatnim czasie sięgam po kokosową wodę micelarną, która przeznaczona jest dla wszelkich typów skóry, również osób z cerą wrażliwą.
Uważam, że po użyciu moja skóra jest zdecydowanie oczyszczona. Produkt dobrze radzi sobie również z usunięciem wodoodpornego makijażu. Zauważyłam delikatne nawilżenie oraz działanie łagodzące.
Po usunięciu zanieczyszczeń zawsze miałam potrzebę przemycia twarzy i oczu wodą. Oczy potrafiły delikatnie piec.

Składniki aktywne: woda kokosowa, olej z babassu, alantoina.
Kolejno, spryskuję oczyszczoną twarz kokosową mgiełką tonizującą, która również ma za zadanie działać nawilżająco oraz łagodząco.
Dodam, iż zawarty ekstrakt z lukrecji koi podrażnioną skórę, zaś ekstrakt z aloesu chroni ją przed przesuszeniem.
Produkt można również nałożyć na wacik, zaś ja nie lubię tego sposobu.
Dla mnie jest to po prostu mgiełka wypełniająca naszą pielęgnację twarzy. Świetnie przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych - sprawia, iż składniki kremu, bądź serum wchłaniają się łatwiej. Ja takie toniki, hydrolaty zużywam z przyjemnością i w szybkim tempie, ale wiem, że wiele osób przeżyłoby bez stosowania tego produktu. ;)

Składniki aktywne: woda kokosowa, betaina, ekstrakt z lukrecji, Aloe Vera.
Następnie, po oczyszczeniu i stonizowaniu, przechodzę do nawilżenia mojej skóry, gdyż tego ona u mnie potrzebuje. Linia Botanical Flow posiada cztery propozycje kremów, gdzie każdy z nich zawiera jeden z dwóch cennych olejów: kokosowy lub konopny. Dzięki olejom skóra zabezpieczona jest przed utratą wilgoci i szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. W każdym z nich zawarte jest masło shea, które posiada witaminę A i E, odżywia oraz regeneruje. 
Ja podjęłam się przetestowania nawilżającego kremu na dzień i na noc z naturalnym olejem kokosowym, który jest przeznaczony dla każdego rodzaju skóry. Zaznaczę, iż zawarty najzdrowszy olej kokosowy powinien silnie nawilżać oraz łagodzić.

Zapach kremu na dzień i na noc jest niesamowicie kokosowy, niby słodki, ale niekoniecznie przytłaczający. Konsystencja lekka, szybko się wchłania i nie pozostawia uciążliwej tłustej warstwy. Skóra staje się miękka i wygładzona. Nie zauważyłam poprawy mojego stanu skóry przy dłuższym stosowaniu produktu.

Składniki aktywne: olej kokosowy, masło shea, Aloe Vera, AquaxylTM, kompleks olejów "omega plus" - słoneczniowy, kukurydziany, sezamowy, makadamia, oliwa z oliwek, betaina.
Na sam koniec przedstawię Wam maseczkę do twarzy, która występuje w dwóch wersjach: z czerwoną glinką oraz z zieloną glinką i olejem kokosowym. Ja wypróbowałam maskę z zieloną glinką i olejem kokosowym przeznaczoną dla cery problematycznej, skłonnej do powstawania wyprysków, gdyż obecnie mam z tym problem. Opakowanie pozwala na nałożenie grubej warstwy produktu o odcieniu miętowo-pistacjowym. Taka warstwa nie zasycha i łatwo jest ją usunąć ze skóry. Zapach jest taki jak w przypadku innych produktów z olejem kokosowym - jest to słodki i ładny zapach kokosa. Co najważniejsze, po spłukaniu nie czuć efektu ściągnięcia, skóra jest delikatnie nawilżona. Co do oczyszczenia - nie jestem w stanie uznać, że oczyściła moje pory w całości, ale na pewno spowodowała, iż skóra stała się przyjemna w dotyku i odświeżona.
Zaznaczę, iż na początku zastosowania mam wrażenie, że moja skóra delikatnie piecze, ale to uczucie dosyć szybko zniknęło.
Kokosowa linia pielęgnacyjna Botanical Flow marki Delia Cosmetics posiada w sobie ciekawe produkty o ładnym zapachu kokosa. Najbardziej przypadły mi do gustu dwa produkty: woda micelarna oraz mgiełka tonizująca. Z nimi praktycznie się nie rozstaję. :)
Jedyne co, szkoda, że na niektórych produktach są tylko i wyłącznie opisy po angielsku.
Zainteresowały Was produkty z serii Botanical Flow? :)

Mam dla Was KOD RABATOWY, ważny do końca lipca!
BOTANICAL10
__________
Bądź ze mną na FanPage oraz Instagram-ie @brylantina ! <3

10 maja 2019

Esencja świeżości | Domowe Spa | SenseBoost

Witajcie,
Dzisiaj trochę o pielęgnacji - pielęgnacji twarzy i ciała z produktami SenseBoost, seria Essence of Freshness. Marka Boost dedykowana jest osobom uwielbiającym prywatne spa w zaciszu domowym wraz z połączeniem pięknych zapachów pobudzających zmysły.
Ja przedstawię Wam dwa produkty SenseBoost przeznaczone w szczególności dla skóry suchej i odwodnionej: płyn micelarny do demakijażu Aloe Micellar Water oraz nawilżające masło do ciała Body Butter Moisturizing.
Na początek, płyn micelarny do demakijażu Aloe Micellar Water zawierający w sobie przede wszystkim ekstrakt z aloesu, pantenol oraz witaminę B3.
Produkt posiada dosyć intensywny zapach, który nie wszystkim może odpowiadać. Oczyszcza łagodnie, równocześnie nawilżając. Uważam, że dobrze radzi sobie z demakijażem, ale przy wodoodpornych kosmetykach należy się trochę namachać i uzbroić w cierpliwość.
Ja lubię stosować płyn do oczyszczania skóry z codziennych zanieczyszczeń, gdy nie posiadam makijażu na twarzy. Ponadto pamiętajcie, że warto zmywać płyny micelarne z naszej cery.
Nie podrażnił, ale po dostaniu się do oczu potrafi lekko szczypać.
Skóra jest oczyszczona i przygotowana do dalszych etapów pielęgnacyjnych.
Kolejno, nawilżające masło do ciała z połączeniem masła shea, oleju kokosowego, allantoiny oraz panthenolu. Dwa ostatnie odpowiadają za regenerację skóry oraz wypełniają niedobory wilgoci.  Zaś masło shea i olej kokosowy to źródło lipidów, minerałów, witaminy E o działaniu antyoksydacyjnym.
Zapach to totalna fantazja - głównie orzeźwiająca pomarańcza, ale wyczuwalne są po prostu cytrusowe owoce. Uwielbiam go! Konsystencja niesamowicie lekka i jestem zachwycona tym, jak masełko szybko się wchłania w ciało. Co najważniejsze, produkt nie pozostawia żadnej lepkiej warstwy na skórze. Ze względu na zapach oraz konsystencję polecam stosować w okresie letnim. Nawilżenie nie jest najlepsze, ale skóra staje się wyraźnie wygładzona i przyjemna w dotyku.
Znacie te produkty? :) Co o nich sądzicie?
____________
Bądź ze mną na FanPage oraz Instagram-ie @brylantina ! <3

05 maja 2019

Moc esencji z herbaty | Teaology Tea Infusion Skincare | Drogerie Hebe

Hej!
Dzisiaj na blogu zrobi się odżywiająco i cytrusowo z udziałem naparu pozyskanego z liści herbaty. Wszystko będzie się działo wokół włoskiej marki Teaology zainspirowanej naturą i narodzonej nie inaczej jak z miłości do herbaty.
Tea Infusion Skincare to pracowite etapy pozyskiwania cennej esencji będącej fundamentem każdego kosmetyku marki Teaology uzyskanej z wyciągu zaparzanych liści herbaty, które są zbierane ręcznie. 

Mam dla Was dwa produkty na bazie esencji z herbaty. Jest to woda toaletowa Matcha Lemon All Over oraz odżywczo-wygładzająca maska na tkaninie. Oba produkty zawierają w sobie pochodzącą z herbaty znaczną zawartość polifenoli z uzyskanej esencji, które uznawane są za składniki przeciwutleniające oraz przeciwstarzeniowe. 
Na samym początku przedstawię Wam wodę toaletową wydaną w 2019 roku - Matcha Lemon All Over, która w ostatnim czasie towarzyszy mi na co dzień, pomimo iż moim zdaniem jest to zdecydowanie zapach na lato.
Twórcą zapachu jest Amandine Clerc-Marie. Do stworzenia perfum zainspirowała ją podróż do Japonii. Tam została zauroczona zapachem zielonej herbaty - matcha. Czuła ją w powietrzu, upajając się. W ten sposób powstała świeża, zielona, a zarazem słoneczna nuta z cytrusowymi akordami śródziemnomorskich cytryn.

Jest to niesamowicie cytrusowy i orzeźwiający zapach. Posiada w sobie nuty japońskiej zielonej herbaty, włoskiej cytryny, piżma oraz nuty kwiatowe. Piżmo jest tutaj bardzo delikatnie wyczuwalne.
Wiecie, że produkt uznawany jest za uniwersalny? Zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Ja myślę, że nie każdemu może podobać się tak delikatny zapach, dlatego dedykuję go płci żeńskiej.
Co do trwałości - jest dobra, ale nie wyczuwam zapachu pod koniec dnia. Ja zostałam rozkochana przez ten zapach i w okresie letnim to będzie mój numer jeden.
Teraz coś pielęgnującego dla wszystkich typów cer, czyli odżywczo-wygładzająca maska na tkaninie stworzona ze 100% oczyszczonego, destylowanego naparu z zielonej herbaty. Nie posiada w składzie parabenów, parafiny, SLS, SLES, żadnych olejów mineralnych, ani barwników, czy formaldehydu.
Producent zapewnia, iż Matcha potęguje działanie znajdującego się w masce: nawilżającego olejku arganowego oraz wzmacniającej i łągodzącej wąkrotki azjatyckiej.

Po wyjęciu produktu z opakowania wyczuwam bardzo delikatnie zapach herbaty, ale po nałożeniu maski na twarz zapach zanika i w ogóle go nie czuć. Producent określa, iż jest to ultra cienka tkanina i z tym się nie mogę zgodzić. Jest to jedna z grubszych tkanin jaką spotkałam w maskach na tkaninie. Poza tym, jest to dosyć duża maska jak na moją drobniutką twarz. Polecam ją przyciąć w strategicznych miejscach, ale mimo wszystko nie jestem w stanie się w niej poruszać. Najodpowiedniej jest się w niej położyć, ponieważ chodząc, czy siedząc maska odrywa się od szyi i innych miejsc. Uważam, że gdyby tkanina była cieńsza to lepiej przylegałaby do skóry i nie odstawałaby. Nie czułam się w niej komfortowo. Pomimo trudności jakie mnie napotkały to stwierdzam, iż po zastosowaniu skóra zdecydowanie jest znacząco wygładzona i miła w dotyku. Na twarzy widoczne jest rozjaśnienie i wyrównanie kolorytu skóry. Nawilżenie nie jest odczuwalne. Nie zauważyłam zniwelowania zmarszczek.
Pozostawiam Was z moją opinią i dajcie znać, czy mieliście styczność z tymi produktami. Uważam, że woda toaletowa to będzie mój hit na okres wakacyjny.
Produkty możecie zakupić w Drogeriach Hebe.
________
Bądź ze mną na FanPage oraz Instagram-ie @brylantina ! <3

30 kwietnia 2019

Pielęgnacja skóry twarzy | Mohani | Helfy.pl


Witajcie!
Już za chwilę rozpoczyna się maj, a ja Wam mogę napisać, że w końcu doprowadziłam moją skórę do odpowiedniego nawilżenia. Przez okres zimowy miałam niesamowity problem z suchą cerą, więc musiałam wziąć się za pielęgnację i działać! Skupiłam się na maseczkach, o których pisałam Wam w poprzednich postach, peeling-ach oraz na nawilżającej pielęgnacji.
Od kilku miesięcy o moją skórę w dużej mierze dba marka Mohani i zestaw składający się m. in. z hydrolatu różanego, naturalnego serum nawilżającego, czyli skwalanu z oliwek oraz trójaktywnego kwasu hialuronowego 3%. Całą naturalną pielęgnację można odnaleźć w asortymencie drogerii internetowej Helfy. To tylko część produktów, ale właśnie to trio w głównej mierze pomagało mi w wcale z suchą skórą, abym na wiosnę wyglądała zdrowo i promiennie.
Na samym początku hydrolat polecany dla cery naczynkowej, której tak się składa ja nie posiadam. Dziwna sprawa, nie? Skoro nie mam naczynkowej cery to czemu sięgam po hydrolat z róży damasceńskiej? Od kilku lat trzymam się hydrolatu różanego, ponieważ odpowiada on mojej skórze. Nie jest on przeznaczony stricte do cery suchej, ale właściwości nawilżające oraz łagodzące podrażnienia w sobie posiada.

CIEKAWOSTKA
"Róża damasceńska uważana jest za najwartościowszy kwiat na całym świecie. Ciekawostką jest, iż płatki róży najintensywniejszą woń mają raz w roku o świcie na przełomie dwóch miesięcy: maja oraz czerwca. To właśnie wtedy płatki zbierane są poprzez ciężką pracę - ręcznie, a następnie są transportowane do przeróbki. Warto zaznaczyć, że do otrzymania jednej kropli olejku różanego potrzeba kilkadziesiąt płatków róż."

W związku z powyższym, przyznaję, iż skład jest najlepszy - w 100 % woda, która została wytworzona poprzez pierwotną destylację płatków róży. Bez żadnych dodatków, totalnie naturalny.
Hydrolat od zawsze bardzo dobrze przygotowywał moją skórę do kolejnych etapów pielęgnacyjnych - przywrócenie równowagi skórze, nawilżenie oraz tonizowanie. W upalne dni staram się mieć produkt w torebce w celu odświeżenia. Poza tym, przy tworzeniu maseczek, a także przy podtrzymywaniu nawilżenia maski na skórze sprawdza się świetnie. Nie jestem w stanie napisać o wzmacnianiu oraz uszczelnianiu naczynek krwionośnych, ponieważ nie posiadam tego problemu, ale hydrolat różany ma w sobie te właściwości, a także poprawia mikrokrążenie.
Ponadto, należy przyznać, iż woda z róży ma działanie antyoksydacyjne, a także minimalizuje etapy starzenia się skóry. Po umyciu twarzy hydrolat jest moim numer jeden w celu usunięcia efektu ściągnięcia skóry. Dodatkowo, naturalny zapach to prawdziwa róża prosto z ogrodu! :)
Ja już bez hydrolatów nie rozpoczynam dalszej pielęgnacji. :)
Po zastosowaniu różanego hydrolatu przechodzę do dalszych etapów mojej pielęgnacji. Tak jak wspominałam, ostatnio króluje u mnie skwalan z oliwek w połączeniu z trójaktywnym kwasem hialuronowym 3%.
Kwas hialuronowy polecam używać na wilgotną skórę, bądź w połączeniu z innym kosmetykiem, np. skwalanem. Nie zalecam stosowania go na suchą skórę, ponieważ wtedy produkt szybko wysycha, ściąga skórę i zaczyna się łuszczyć i zbierać. Wtedy, te suche pozostałości po produkcie przenoszą się na włosy i wierzcie, że to nie wygląda dobrze. Zdecydowanie ten produkt potrzebuje bazy, aby odpowiednio zadziałał. Jego żelowa konsystencja bez problemu rozprowadza się na skórze.
Kwas hialuronowy polecany jest dla cery suchej z widocznymi zmarszczkami, a mi w efektach zależało na dogłębnym nawilżeniu i to uzyskałam. Ponadto, produkt wygładza i ujędrnia skórę - to wszystko za sprawą właściwości zatrzymujących wodę w skórze. Myślę, że w połączeniu ze skwalanem szybciej regenerował skórę po niespodziankach. Nie zauważyłam redukcji zmarszczek - tego nie oczekujmy. Co do zapachu - niezauważalny. :)
Na koniec hipoalergiczny, bezzapachowy, a także uniwersalny skwalan z oliwek - naturalne serum nawilżające przeznaczone do każdego rodzaju cery, w szczególności cery suchej, wrażliwej i dojrzałej. Tak się składa, że skwalan jest naturalnym składnikiem ludzkiego sebum, a z biegiem lat zawartość tego składnika maleje prowadząc do pogorszenia jędrności oraz elastyczności skóry.
Przyznam, że jest to niesamowicie lekki olejek, który nie wchłania się całkowicie w skórę, ale też nie powoduje lepkości. Jest to fajna, delikatna olejkowa warstwa na skórze, która zdecydowanie przynosi mi ulgę w walce z suchą skórą. Niektórym może przeszkadzać ta warstwa na skórze. Nie zauważyłam zapychania porów.
Często stosuję go solo po użyciu hydrolatu różanego i to mi w zupełności wystarcza, ale przyznam szczerze, że lubię go łączyć z kwasem hialuronowym lub kremem w celu wzbogacenia pielęgnacji, w tym nawilżenia. Tak jak pisałam wcześniej, skwalan współgra z kwasem hialuronowym i eliminuje uczucie ściągnięcia oraz "wysuszenia" kwasu, a poza tym, skwalan także wspomaga działanie składników innych produktów!
Poprzez stosowanie skwalanu zauważyłam zdecydowaną poprawę kondycji mojej skóry - przede wszystkim w kwestii doprowadzenia skóry do prawidłowego nawilżenia. Używam produktu na noc oraz na dzień, także pod makijaż, co sprawia, że każdy podkład prezentuje się bardzo ładnie na skórze. Dodatkowo, skwalan sam w sobie jest naturalnym filtrem UV! Zauważyłam, że produkt ładnie goi pozostałości po niespodziankach, a zastosowany na noc sprawia, iż rano skóra jest miękka i miła w dotyku.
To się rozpisałam! Podsumowując, na początku stosowania produktów nie byłam do końca przekonana, czy to jest efekt, którego oczekuję. I wiecie co? Brakowało mi porządnego peelingu. W połączeniu z peeling-iem, maseczkami oraz produktami Mohani moja skóra totalnie odżyła. Nie sądziłam, że cera może stać się tak gładka i przyjemna w dotyku, bez większych niedoskonałości. Makijaż na mojej twarzy prezentuje się bardzo ładnie, a trwałość jest dużo lepsza. Co najważniejsze, efekt nie był widoczny od "zaraz". Skwalan w połączeniu z kwasem hialuronowym stosowałam długi czas, więcej niż miesiąc, aby uzyskać satysfakcjonujący efekt - efekt zdrowej i nawilżonej cery. Poza tym, pamiętajcie! Kluczem do pięknej, nawilżonej cery nie są tylko i wyłączenie kosmetyki. Na tę kwestię składa się również odżywienie, picie dużej ilości wody i inne nawyki.
Ja coraz bardziej wkręcam się w naturalną pielęgnację i jestem pewna, że skorzystam nie raz z pasażu ekologicznego sklepu Helfy.pl ! :)
_______
Bądź ze mną na FanPage oraz Instagram-ie @brylantina ! <3